KOSZE-LEJKA
Gdy wyjeżdżaliśmy do Koszelówki, padał deszcz. Gdy dotarliśmy na miejsce, padał deszcz. Gdy mieliśmy pierwsze, drugie i piąte zajęcia (wszystkie we wnętrzach ośrodka), padał deszcz.
Oczywiście w tym samym czasie w Warszawie świeciło słońce, a na niebie nie było ani jednej chmurki. Nie ma co – organizatorzy nie wykazali się zbytnio, powinni przecież zarezerwować piękną pogodę. Nie za to zapłaciliśmy! Prognozy pogody pokazywały, że będzie piękna pogoda. Po raz kolejny potwierdza się stara prawda, że telewizja kłamie.
Maciej Gernaszewski
Zakulisowe rozgrywki
Dyrekcja 32 PLO w Warszawie wyraźnie unikała poruszania tematu tegorocznego przedstawienia w Koszelówce. Mimo to biedni uczniowie nie spodziewali się, że stoi za tym skrzętnie skrywana tajemnica.
Zaszczytna funkcja organizacji spektaklu przypadła niejakiej Julii Piwowarczyk, bratowej wieloletniej i wpływowej nauczycielki języka polskiego w naszej szkole -Agnieszki Piwowarczyk. Jak zapewnia dyrekcja, brano pod uwagę wyłącznie doświadczenie kandydatów do objęcia rzeczonej funkcji. Nasza redakcja dotarła jednak do pani Krystyny (nie chciała ujawniać nazwiska), która również ubiegała się o to stanowisko. Mimo wieloletniej pracy na scenie i imponujące doświadczenie w prowadzeniu teatru, została odesłana już po pięciu minutach rozmowy.
Cóż, być może już wkrótce fizyki będzie uczył kot pani Leśniewskiej.
Rafał Dudek
Jabłko czy banan?
Choć moda na posiadanie jakiegoś produktu wytwarzanego przez firmę Apple panuje wśród młodych ludzi już od ładnych kilku lat, to dopiero teraz – w Koszelówce – zaczynam odczuwać niezwykle silną irytację z tym związaną.
Jestem wielkim zdeklarowanym przeciwnikiem wszystkiego, co ma na sobie logo obgryzionego jabłka, co wyklucza mnie z pewnej grupy osób. Ja tymczasem nie lubię, gdy ktoś mnie z czegoś wyklucza, bo to oznacza, że jestem gorszy. W związku z tym napisałem
e-mail do siedziby Apple’a z zażaleniem, informując ich, że irytuje mnie trend przez nich wytwarzany. Jednocześnie zażądałem, aby wstrzymali wszystkie linie produkcyjne – i choć nie sądzę, aby żądanie to mogło zostać spełnione, po wciśnięciu przycisku „wyślij” poczułem niewysłowioną ulgę.
W każdym razie, wydaje się, że coraz częściej ludzie, którzy nie mają charakterystycznych białych słuchawek w uszach, bądź święcącego logo z tyłu laptopa, są poddawani pewnej dyskryminacji. Takie właśnie wykluczenie dokonuje się w murach naszej szkoły, co jest dosyć smutne – dotąd bowiem myślałem, że wszystkie banany rosną na drzewach.
Fabio Fijałkowski